×
Strona Główna
O Muzeum
Edukacja Wycieczki
Wydarzenia Aktualnosci
Publikacje
Sklep Online
Prasa
Wizyta
Krótka Historia
Menu

 

Krótka Historia

Polskiego Neonu Lat 50, 60 i 70. 

 

TŁO POLITYCZNE 

Atmosfera politycznej odwilży przełomu lat 1955/1956, nowe przepisy zezwalające na stosowanie dużych form reklamy i decyzja władz o neonizacji Warszawy były przyczyną bujnego rozkwitu neonów na warszawskich ulicach. Wcześniej reklama praktycznie w dużej postaci nie istniała, bowiem pozwalano jedynie właścicielom lokali na zamieszczanie niewielkich szyldów w witrynach sklepowych. 

W 1955 roku w Ministerstwie Handlu Wewnętrznego opracowano przepisy pozwalające na reklamowanie towarów i usług. Postanowiono też założyć państwowe przedsiębiorstwo „Reklama”, które zaczęło działać w lutym 1956 roku i zajęło się reklamą we wszystkich jej aspektach – od ulotek po neony. 

Władze dały przyzwolenie, natomiast prasa podchwyciła temat i zachęcała do zmiany wyglądu ulic na wzór Paryża, Hamburga czy Londynu, a nawet przedwojennej Warszawy. Było to absolutną nowością w centralnie sterowanej gospodarce PRL-u. 

Co dziś może wydawać się niezrozumiałe, ówczesna reklama nie miała charakteru komercyjnego – neony stanowiły raczej dziedzinę sztuki użytkowej. Idea neonizacji związana była więc z chęcią nadania Warszawie charakteru nowoczesnego, europejskiego miasta. Neony miały być elementem dekoracyjnym, dobrze wkomponowanym w przestrzeń miejską, zharmonizowanym z architekturą. Ich autorami byli wybitni twórcy, architekci oraz graficy. W swoich projektach nawiązywali do przedwojennej szkoły grafiki, kiedy to tworzenie szyldów i reklam przestało być rzemiosłem, a stało się sztuką. Co więcej, projekty neonów musiały być zgodne z projektami architektonicznymi. 

Jednym z lepszych przykładów takiego podejścia do przestrzeni miasta jest zabudowa Alei Jerozolimskich. Architekci Jan Bogusławski i Bohdan Gniewiewski byli autorami zarówno projektów domów, jak i neonów umieszczanych na elewacjach. 

Projekty neonów wraz z dokumentacją techniczną były zatwierdzane przez miejski wydział urbanistyki. Po latach trafiły one do miejskich archiwów, dzięki czemu zachowały się do dzisiaj. Dokumentacja ta pozwala odtworzyć w szczegółach nie tylko, jak wyglądał proces neonizacji Warszawy, ale także przyjrzeć się regułom formalnym, które towarzyszyły uzyskiwaniu pozwoleń na umieszczanie neonów na fasadach budynków. Znane są nam także koszty produkcji tych reklam, jednak przede wszystkim udało się dzięki dokumentacji przywrócić pamięć o autorach neonów i reklam, którzy dotąd pozostawali bezimienni. 

„Dom Książki”, Al. Jerozolimskie 28. Marek Brudnicki, 1959 r.

PRZEDSIĘBIORSTWA REKLAMOWE 

Lata 1956-1960 charakteryzowały się dynamicznym rozwojem reklamy neonowej w największych miastach Polski. W odpowiedzi na to wzrastające zapotrzebowanie pojawiło się sporo nowych zakładów, które oferowały produkcję neonów. Oprócz Przedsiębiorstwa Usług Reklamowych „Reklama” (PUR „Reklama”), działały też takie jak: Spółdzielnia Pracy S.B.D.T – Grupa Reklam Świetlnych w Warszawie, Pracownia Sztuk Plastycznych, Spółdzielnia Pracy „Spójnia” czy Spółdzielnia Pracy Reklam Świetlnych „Lumen”. Mimo że funkcjonowały one w warunkach gospodarki uspołecznionej, to ostro ze sobą konkurowały. 

REGULACJE PRAWNE 

Ministerstwo Handlu Wewnętrznego sprawowało ścisłą kontrolę nad rozwojem neonizacji. W 1958 roku powstała Rada Programowa Reklamy, która określała szczegółowe wytyczne dotyczące zasad projektowania neonów. Regulacjom podlegały przede wszystkim kolory, liternictwo oraz kwestie techniczne. 

KOLORY 

Dla reklam świetlnych o skomplikowanym kształcie zarezerwowano kolory: żółty, zielony i czerwony. Z kolei te o prostym kształcie miały świecić co najwyżej na niebiesko i fioletowo. Dla uzyskania większej widoczności neonów koniecznie zalecono uzyskanie kontrastów: żółto-czarny, biało-zielony czy biało-czerwony. Unikano barwy niebieskiej dla neonów dachowych, ponieważ byłyby mało widoczne na tle nieba. Również typ reklamowanego obiektu determinował kolory, jakich używano. 

Niektóre z kolorów uznano za „konsumpcyjne”. I tak czerwony używano zwykle dla oznaczenia sklepów z mięsem i wędlinami, zielony – dla punktów z warzywami i owocami, a jasnofioletowy – z produktami drogeryjnymi. Nad sklepami spożywczymi i piekarniami wisiały neony w kolorze żółtym. Natomiast na dowolność mogli sobie pozwolić sprzedawcy farb, którzy mieli neony we wszystkich kolorach tęczy. Niewskazane było natomiast stosowanie koloru niebieskiego i fioletowego w gastronomii. Także neony zdobiące obiekty zabytkowe oraz miejsca i place o znaczeniu historycznym objęte były regulacjami. Stosowano wtedy kolory: biały, jasnoniebieski i jasnofioletowy, zachowując jednorodną stylistykę dla całej ulicy. 

„KOMIS”, ul. Grójeck 22. Jan Bogusławski, 1956 r.

LITERNICTWO 

Główną zasadą dotyczącą liternictwa była przede wszystkim dobra czytelność: w reklamach dachowych stosowano wyłącznie litery blokowe (istniał wzór wielkości liter blokowych), natomiast w reklamach umieszczonych na elewacjach budynków dopuszczano większą fantazję autora, co przekładało się na stosowanie stylizowanych liter. Treść zawsze musiała być lapidarna i krótka. 

KWESTIE TECHNICZNE 

Głównymi wskazówkami technicznymi były: a) zachowanie lekkości neonu, poprzez stosowanie konstrukcji ażurowych w postaci ram stalowych wypełnionych siatką metalową; b) uzyskanie jak najlepszej widoczności neonu poprzez umieszczanie liter na tle podkładów w określonym kolorze. Najlepszą widoczność neonu można było uzyskać, gdy podkład literowy był biały, co dawało aż 80% światła odbitego. I kolejno: 70% – na tle podkładu żółtego, 60% – zielonego, 50% – niebieskiego. Litery neonu na podkładzie czerwonym były najmniej widoczne (tylko 35% światła obitego). 

LATA 60. 

Po sprzyjającej dla neonów końcówce lat 50., w 1960 roku pojawiły się nowe reguły dotyczące procesu neonizacji. Neony odtąd miały być tylko na głównych arteriach największych miast w Polsce – w Warszawie przy Alejach Jerozolimskich, Marszałkowskiej, Nowym Świecie i ich przecznicach. Postanowiono, że więcej będzie neonów semaforowych, które w odróżnieniu od neonów elewacyjnych montowane były nie wzdłuż elewacji budynku, ale w poprzek jej, co dawało bardziej spektakularny efekt. Ponadto ustalono, że należy produkować więcej neonów w kolorach białych i pastelowych (efekt delegacji oficjeli do Paryża). Wskazano, że montowanie wielkich neonów na frontach małych sklepów jest niepożądane. Przychylnie natomiast patrzono na umieszczanie mniejszych neonów wewnątrz sklepów. Postanowiono, że na dachach budynków przy wąskich ulicach w ogóle nie należy umieszczać reklam świetlnych. 

Stowarzyszenie Architektów Polskich i Związek Polskich Artystów Plastyków ustaliły listę projektantów upoważnionych do projektowania neonów. Zalecono również, by usunąć tak zwanych „monopolistów-architektów”, którzy projektowali budynki i neony na nich montowane – co, jak wkrótce się okazało – nie przysłużyło się miejskiej estetyce. 

Lata 60. to także czasy dominacji PUR „Reklama”. Aby uniknąć nieporozumień i konkurencji między największymi producentami neonów: „Reklamą”, „Spójnią” i „Lumenem”, władze państwowe postanowiły odgórnie przydzielać im zadania, a uprzywilejowany status „Reklamy” został zatwierdzony na konferencji w 1960 roku przez Ministerstwo Handlu Wewnętrznego. Zakład stał się głównym wykonawcą neonów dla państwowych organizacji handlowych, a harmonogram prac był ustalany przez Ministerstwo. 

„Reklama” rosła w siłę. W 1960 roku miała ona cztery wytwórnie neonów (szklarnie), które produkowały 2000 metrów bieżących rury neonowej miesięcznie. Wraz z rosnącą powierzchnią obiektów handlowych przychodziły zamówienia na coraz większe neony. Na jeden z neonów Delikatesów w Warszawie trzeba było zużyć 1500 metrów bieżących rury neonowej. By przekonać się o ogromie zamówienia, wystarczy przyjrzeć się możliwościom największej ówczesnej warszawskiej szklarni, która mogła wyprodukować maksymalnie 600 m.b. rur neonowych miesięcznie. 

W efekcie obroty „Reklamy” zwiększały się: w 1959 roku jej produkcja wyniosła 75 mln złotych, dwa lata później kwota wzrosła do 97 mln złotych. W 1962 roku było już pięć szklarni, które wytwarzały 3800 m.b. miesięcznie, a oddziały terenowe„Reklamy” mieściły się w jedenastu miastach Polski. 

Jednym ze spektakularnych osiągnięć przedsiębiorstwa było zrealizowanie specjalnego zamówienia na Narciarskie Mistrzostwa Świata (FIS) w 1962 roku w Zakopanem. Z tej okazji wyprodukowano siedemnaście neonów, które miały na celu olśnić zagranicznych gości mistrzostw. 

Przedsiębiorstwo Usług Reklamowych „Reklama” inicjowało nowatorskie na polskim rynku rozwiązania, takie jak chociażby zorganizowanie pod koniec 1961 roku pracowni psychologicznej. Zatrudniono w niej dwóch psychologów, których zadaniem było prowadzenie badań nad strukturą treści haseł reklamowych (w tym neonów), ich trwałością w naszej pamięci oraz wyobrażeniami klienta inspirowanymi informacją reklamową. Analizowali oni także relację między czasem decyzji klienta a sugestywnością treści reklam i neonów. 

„Guziki”, ul. Nowy Świat 37. Jan Krzemieniewski, 1959 r.

BIUROKRACJA 

Rosnąca w Polsce biurokracja utrudniała zatwierdzanie neonowych projektów. W latach 60. systematycznie wydłużała się lista koniecznych uzgodnień, aż w 1969 roku należało uzyskiwać pozytywną opinię i zezwolenie od: dzielnicowego architekta, właściciela budynku, projektanta budynku, konserwatora zabytków (w przypadku obiektu zabytkowego), komisji Pracowni Sztuk Plastycznych, projektanta elektryka, projektanta konstruktora, kierownika technicznego wykonawcy, miejskiego wydziału architektury i specjalistycznej komisji w Urzędzie Miasta. Dopiero po zebraniu tych wszystkich pozwoleń można było otrzymać zgodę na budowę od miejskiego wydziału architektury, co powodowało, że często realizacja neonu mogła trwać do trzech lat. 

Miejskie wydziały urbanistyczne tworzyły swoje własne plany neonizacji. Jeden z zachowanych dokumentów z warszawskiej dzielnicy Wola z 1966 roku zawiera – oprócz 90 już istniejących neonów – projekty 103 kolejnych. 

Biurokracja i popularność neonowych reklam przyczyniły się do ekonomicznej niewydolności zakładu „Reklama”. Stał się on niejako ofiarą własnego sukcesu. Liczne inspekcje i niepomyślnie zakończone kontrole finansowe doprowadziły do likwidacji zakładu w 1971 roku. Rok później założono w jego miejsce Stołeczne Przedsiębiorstwo Instalacji Reklam Świetlnych (SPIRŚ), które działało pod tym szyldem do 1993 roku. 

CIEMNA STRONA NEONÓW 

W początkowym okresie produkcji neonów ich jakość techniczna nie była wysoka. Niezmiennie słabym punktem była technologia produkcji elektrod. Realizacja neonu Jubiler z ulicy Puławskiej 1 nie obyła się bez problemów. Spór między zleceniodawcą a wykonawcą o złą jakość neonu trwał aż pół roku. Neon zaprojektowano pod koniec 1956 roku z neonowym łańcuchem spływającym po fasadzie budynku, co czyniło go niezwykle zachwycającym i pomysłowym, jednak dosyć trudnym w wykonaniu. 

Zdarzało się też, że dworzec kolejowy Warszawa Główna na wiele dni tracił literę „Ł”, co nadawało mu wyjątkowo niefortunnej wymowy. Także nadmiernie zbiurokratyzowany proces napraw neonów przynosił wiele problemów ich właścicielom. Wniosek o naprawę wpływał do usługodawcy dopiero po dwóch tygodniach od powstania awarii. Z kolei półroczna gwarancja często była zbyt krótka, a późniejsze naprawy zbyt drogie. 

Pomocą okazał się uruchomiony w 1961 roku przez PUR „Reklama” ośrodek konsultacyjny przy ulicy Kubusia Puchatka 9 w Warszawie. Stale dyżurowało w nim pogotowie mechaników na wypadek awarii neonowych. Wprowadzono stały objazd po ulicach miast, by jak najwcześniej wyłapywać wszelkie awarie i zapobiegać „figlom neonów”. Jednocześnie intensywnie ulepszano rozwiązania techniczne, w czym pomóc miała powołana w 1962 roku przy PUR „Reklama” Rada Techniczna. Pracowano tam nad technologią proszkowania szkła i lepszą jakością obudowy skrzyń transformatorowych. W centrali przedsiębiorstwa gromadzono wszystkie wzory oraz fotografie szyldów w celu racjonalnego ujednolicenia profilu produkcji neonów. 

Dzięki tym działaniom oraz zdobywanemu doświadczeniu w trakcie produkcji poziom techniczny był coraz wyższy. Niestety w drugiej połowie lat 60. gorsza sytuacja gospodarcza Polski zahamowała rozwój świetlnej reklamy, a pieniędzy brakowało nawet na naprawy. 

„ZOO”, ul. Ratuszowa. Jan Mucharski, 1958 r.

NEON W SĄDZIE 

Bardzo często neony dawały się we znaki samym mieszkańcom. Umieszczone na dachach wielkogabarytowe reklamy przez swoją jaskrawość nie pozwalały zasnąć mieszkańcom pobliskim bloków. Ich światło przenikało przez najgrubsze zasłony. Hałasowały (z powodu słabej jakości transformatorów), przyciągały insekty z całej okolicy, a także zakłócały odbiór radia i telewizji. W większości przypadków protesty i interwencje mieszkańców żyjących w państwie ograniczonych swobód obywatelskich były bezskuteczne. Neon Oszczędzaj w PKO na Placu Centralnym w Nowej Hucie uniemożliwiał odbiór radia i telewizji. Mieszkańcy nie dali za wygraną i skierowali sprawę do sądu powiatowego, przez co w 1962 roku neon „stanął” przed sądem. Był to pierwszy taki proces o zakłócenia w eterze. Niestety na temat werdyktu sądu źródła milczą. 

LATA 70. 

Neony na nowo stały się modne w latach 70. Już w 1969 roku władze zleciły miejskim wydziałom opracowanie szkiców projektowych neonizacji dzielnic. Powstał program perspektywiczny rozwoju reklam neonowych, który przedstawiono do akceptacji najwyższym ówczesnym władzom, czyli sekretarzowi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). Projekt został przyjęty i stanowił podstawę do dalszych działań. Wraz z napływem dewiz z zagranicy znów zwiększyły się środki na reklamę. Próbowano walczyć z biurokracją, więc likwidowano stare instytucje oraz powoływano nowe – z nadzieją na uproszczenie procedur. 

W 1970 zlikwidowano Komisję ds. Koordynacji Reklamy, która działała przy wydziale urbanistyki w Urzędzie Miasta. W jej miejsce w 1973 roku powołano Międzyresortową Radę Reklamy (aż 26 członków) pod auspicjami Ministerstwa Handlu Wewnętrznego. Powołano również nowy urząd Naczelnego Plastyka Warszawy, który w miejsce uprzednio działającego Naczelnego Architekta wydawał ostateczne pozwolenia na montaż neonów. W 1971 roku powstały centralne plany neonizacji dla Warszawy przygotowane przez wszystkie władze dzielnicowe. Z tego czasu pochodzi plan neonizacji ulicy Puławskiej. Lista projektowanych neonów zawiera 84 pozycje. Także wydziały urbanistyki innych dzielnic musiały zaplanować projekty neonów dla swoich głównych arterii – np. na Ochocie reklamy świetlne miały pojawić się na 38 budynkach wzdłuż ulicy Grójeckiej. 

Neony lat 70. różniły się znacząco od tych wcześniejszych przede wszystkim pod względem wymiarów– były dużo większe. Zdecydowanie było też więcej neonów dachowych oraz wielkogabarytowych. Przeważały w większości litery blokowe (jako bardziej czytelne), a zniknęły zawijasy, tak przecież charakterystyczne dla neonów lat 50. 

ARTYŚCI 

Piękno neonów, które zaczęły ozdabiać ulice Warszawy po 1956 roku, zawdzięczamy wybitnym twórcom. Dzięki dokumentacji, która się zachowała, możemy poznać autorów poszczególnych projektów i w ten sposób przyczynić się do wypełnienia luki w dziejach polskiego wzornictwa. Dziś nie ma już wątpliwości, że neony, choć wiele z nich się nie zachowało, na trwałe weszły do historii polskiej sztuki użytkowej. 

Warto przypomnieć artystów kreujących przestrzeń stolicy, choć nie sposób wymienić ich wszystkich. Warszawskie neony projektowali wybitni architekci i graficy, między innymi: Jan Mucharski, Jan Bogusławski, Bohdan Gniewiewski, „neoniarze”– Tadeusz Rogowski, Maksymilian Krzyżanowski, Zbigniew Labes, a także Marek Brudnicki, Stefan Bernaciński i Ryszard Lech. Jedni zaczynali swoją karierę po wojnie, inni, tak jak Jan Mucharski, zyskali uznanie już w okresie międzywojennym. 

Jan Mucharski (1900-1981) to pionier polskiej grafiki reklamowej. Z wykształcenia był architektem, ale pracował głównie jako projektant graficzny, ilustrator oraz malarz. Zalicza się go do grupy architektów-reformatorów polskiej sztuki plakatu dwudziestolecia międzywojennego. W 1924 roku pod kierunkiem profesora Karola Frycza przygotowywał pierwszą zagraniczną Wystawę Polską w Konstantynopolu. Dorobek Mucharskiego jest nie tyko bardzo duży, ale i różnorodny. 

Współpracował z agencjami graficzno-reklamowymi Atelier Reklamy PLAKAT, Atelier Reklamy ARA i Atelier Reklamy Towarzystwa Księgarń Kolejowych „Ruch”. Organizował wystawy oraz projektował plakaty i neony na zamówienie różnych zakładów: Związku Elektrowni, Gazowni, Tramwajów Miejskich czy też dla Targów Wschodnich we Lwowie i Poznańskich. Ilustracje Mucharskiego ukazywały się w „Tygodniku Handlowym”, „Tygodniku Ilustrowanym” oraz czasopiśmie „Kino”. 

Był założycielem Koła Artystów Grafików Reklamowych, działał również w Polskim Związku Reklamowym. W 1937 roku na Międzynarodowej Wystawie Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu został nagrodzony dwoma medalami: złotym i brązowym. Po wojnie kontynuował pracę twórczą jako ilustrator prasowy, a także autor projektów neonów i reklam. 

Dopiero wiele lat po śmierci jego twórczość doczekała się monograficznej wystawy w warszawskim Muzeum Plakatu. W zachowanych projektach Mucharskiego na szczególną uwagę zasługuje reklama Hali Kopińskiej, neon sklepu Rękodzieło z Nowego Światu oraz neon Ogrodu Zoologicznego (wszystkie 1959). 

Wybitny architekt Jan Bogusławski (1910-1982) również projektował neony, które traktował jako istotny element powstających za jego sprawą budynków. Przed wojną pracował jako architekt i projektant wnętrz. Po wojnie, którą spędził w niewoli w obozie jenieckim w Woldenburgu, wrócił do Warszawy i rozpoczął pracę w Biurze Odbudowy Stolicy. Wiele obiektów w stolicy jest jego autorstwa. 

Zaprojektował osiedla mieszkaniowe Grzybów i Srebrna , a wspólnie ze znakomitym architektem Bohdan Gniewiewskim (1922-1992) budynki w Alejach Jerozolimskich wraz z pierwszym w Polsce barem szybkiej obsługi Praha. Znaczną częścią jego dorobku architektonicznego stanowią projekty teatrów i oper, m.in. Opery w Madrycie, Budapeszcie i Lipsku. Zachowały się projekty neonów sklepu Chinka (Al. Jerozolimskie 25) oraz neonu Jedwabie (Al. Jerozolimskie 42), oba z 1959 roku, które ściśle są związane z projektami architektonicznymi budynków. Gniewiewski był również współautorem (razem z Bogusławskim) neonu Pralinka (Al. Jerozolimskie 29) oraz Wełny (Al. Jerozolimskie 42), oba z 1959 roku. 

„Warszawska Fabryka Mydła i Kosmetyków”, ul. Szwedzska 20. Tadeusz Rogowski, 1959 r. 

Tadeusz Rogowski, Maksymilian Krzyżanowski i Zbigniew Labes to grupa neoniarzy, którzy w latach 60. i 70. zmonopolizowali warszawski rynek neonów. Pierwszy z nich – Tadeusz Rogowski – zaczynał swoją drogę artystyczną przed wojną. Urodził się we Lwowie w 1912 roku. Studiował prawo i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, ale prywatnie uczył się rysunku i plastyki. Od 1937 roku pracował jako grafik w przedstawicielstwie Orbisu, a także współpracował z Tadeuszem Gronowskim, twórcą polskiej szkoły plakatu. Następnie był pracownikiem tygodnika „Grafika”. Po wojnie pracował w Biurze Wydawnictw Polskiego Radia, następnie projektował neony warszawskie, współpracując z Powszechną Agencją Reklamy RSSW Prasa. 

Projekty Rogowskiego są najliczniej reprezentowane w archiwach i należą do najciekawszych. Oto kilkanaście przykładów: neon semaforowy Maszyny Do Szycia (ul. Marszałkowska 138, 1959), neon Warszawskiej Fabryki Mydła i Kosmetyków (ul. Szwedzka 20, 1959), neon sklepu mięsnego Trzy Świnki (ul. Puławska 38, 1959), neon kina ATLANTIC (1959), neon semaforowy sklepu AGD (Al. Jerozolimskie 30, 1959), neon sklepu Warszawskiej Fabryki Motocykli (ul. Krucza 16/18, 1957), neon Teatru Dramatycznego (PKiN, 1959 – istniejący do dziś), neony restauracji Dzik i Jeleń (ul. Nowogrodzka, 1957), neon semaforowy Pijalni Piwa (ul. Marszałkowska 150, 1960), neon Domu Mody (pl. Zbawiciela, 1959), neon Polskie Nagrania (ul. Krucza 24/26, 1958). 

„Chinka”, Al. Jerozolimskie 25. Jan Bogusławski, 1959 r. 

Maksymilian Krzyżanowski zaprojektował piękny neon Księgarni Im. Stefana Żeromskiego (Al. „Solidarności” 119/125, 1958), który ostatnio pieczołowicie odrestaurowany z powrotem rozbłysł nad witryną księgarni. Na uwagę zasługują także: Neon Cepelii z placu Konstytucji (1959) oraz stacji obsługi FSO (ul. Towarowa 33, 1959). 

Zbigniew Labes (1924-1978) zaprojektował neon Gallux na pl. Zbawiciela (1957) oraz Centralnej Składnicy Harcerskiej (ul. Marszałkowska 82, 1958). 

Na wyróżnienie zasługują też neony zaprojektowane przez grafików Stefana Bernacińskiego (1915-1989), Marka Brudnickiego (1912-1985) i Ryszarda Lecha (1927-2005). Stefan Bernaciński, który przed wojną studiował w Szkole Sztuk Zdobniczych i w Akademii Sztuk Pięknych, był mistrzem liternictwa, grafikiem książkowym oraz autorem plakatów filmowych. Zaprojektował charakterystyczne neony dla Delikatesów na Nowym Świecie 53 (1958). 

Marek Brudnicki był uznanym twórcą ekslibrisów. Zaskakujące, jak dużo stworzył projektów reklam świetlnych takich jak: Kabanos dla sklepu mięsnego (Al. Jerozolimskie 23, 1959), neon Kwiaty (ul. Puławska 10, 1959) czy neon semaforowy sklepu spożywczego SAM (ul. Marszałkowska 82, 1959). 

„Kabanos”, Al. Jerozolimskie 23. Marek Brudnicki, 1959 r. 

Ryszard Lech ukończył grafikę na warszawskiej ASP w pracowni prof. Tadeusza Kulisiewicza. Tworzył gwasze, akwarele, linoryty. Zafascynowany pismem japońskim namalował serię obrazów, których głównymi elementami są japońskie znaki graficzne. W stolicy świetny neon baru Kuchcik przy ulicy Nowy Świat 64 (1959) był jego autorstwa. 

„Bar Rarytas”, Marszałkowska 13/15. Spółdzielnia Pracy SBDT Grupa Reklam Świetlnych w Warszawie, 1957 r.

LATA 1980-1989 

Lata 80. to koniec epoki neonów, które znikały z polskich ulic z wielu powodów. Przede wszystkim przyczynił się do tego kryzys gospodarczy, który rozpoczął się jeszcze pod koniec lat 70., oraz trwający w latach 1981-1983 stan wojenny. Nie bez wpływu dla neonów pozostał także powolny, lecz stały rozkład ekonomiczny i polityczny PRL-u, a także oszczędności w zużyciu prądu. Estetyka ulic (a tylko do takiej roli zostały w tym czasie sprowadzone neony) stała się potrzebą drugiej kategorii. Choć produkcja reklam świetlnych trwała nadal, neony były uboższe i oszczędne. Brakowało pieniędzy na regularne naprawy, w efekcie czego – niegdyś piękne i dekoracyjne neony – straszyły niekompletnymi napisami. 

Zmianę w postrzeganiu reklam świetlnych, które przed laty nadawały wielkomiejski sznyt stolicy, zapoczątkowało dopiero Muzeum Neonów na warszawskiej Pradze. Do niedawna jeszcze zapomniane i zdewastowane neony, dzisiaj na nowo cieszą swym blaskiem. Niestety, często już nie w swoich oryginalnych miejscach, a na ścianach wystawowych muzeum. Potrzeba było wiele wysiłku, by tchnąć życie w tę niemodną już przecież reklamę. Jednak udało się. Muzeum opiekuje się coraz większą liczbą starych neonów, ratując je od zapomnienia. Co więcej, coraz śmielej na ulice miast – zwłaszcza Warszawy – wkraczają nowe neonowe szyldy. W większości proste, jednak raz za razem zdarza się coraz ciekawszy projekt. Z modą już tak jest, że przemija i wraca. Oby i tym razem sprawdziła się ta prawidłowość. 

Magdalena Pęzińska 

Historyczka, archiwistka, Muzeum Warszawy

© Neon Muzeum 2020